[ Pobierz całość w formacie PDF ]
zamierzam powiedzieć pani coś jeszcze, ale znowu musi mi pani
obiecać, że nikomu nie powie położył nacisk na ostatnie słowo.
Mówiłem już, że nie chodzi nam o schwytanie jakiejś płotki, to
organizacja, która działa na całym świecie. Mamy powody sądzić, że
przygotowują większy numer w przyszłym tygodniu.
W przyszłym tygodniu? Dlaczego w przyszłym tygodniu?
Wasi wspaniali rybacy mówią, że to kwestia fal. Wysoka fala
RS
83
sprzyjałaby w przeprowadzeniu planu. To zresztą zgadza się z innymi
naszymi przypuszczeniami.
Rozumiem powiedziała nic nie rozumiejąc.
Tak więc kilka następnych dni będzie dla nas rozstrzygających
znowu przerwał. Przypuszczamy, że oni coś podejrzewają i
dlatego ta operacja będzie ich ostatnim desperackim
przedsięwzięciem... wielkim przedsięwzięciem.
Tylko co to ma wspólnego ze mną?
Pani jest teraz sama na farmie, prawda?
Tak, ale Isobel powinna niedługo wrócić.
Nie możemy na to liczyć. Zresztą, to i tak tylko dwie samotne
kobiety. Panno Storm, czy chciałaby pani opuścić farmę na jakiś czas?
Zawahała się. Byłoby bezpieczniej pójść do pani Shearer.
Przeraziło ją, że będzie sama na farmie, kiedy coś okropnego może się
wydarzyć w każdej chwili...
Czego pan ode mnie oczekuje? spytała.
Jeżeli pani się zgodzi, wolałabym, żeby została pani na farmie
powiedział nieoczekiwanie inspektor.
Dobrze, zostanę zgodziła się.
Nie może jednak zostać pani sama. To nie do pomyślenia.
Przyślemy pani kogoś od nas oczywiście jeśli pani się zgodzi.
Ludzie pewnie zaczną gadać... zaczęła Pat.
Kilka plotkujących kobiet nie może się równać z
niebezpieczeństwem, które może pani zagrażać rzekł sucho
inspektor. Zresztą, pan Davidson to szanowany, żonaty mężczyzna.
Roześmiała się. Nie o to mi chodziło. Pomyślałam, że zaczną się
zastanawiać, co robi w Olness policjant.
Myśleliśmy już o tym powiedział inspektor. Musi pani
powiedzieć wszystkim, że pan Davidson jest pani kuzynem z
Londynu.
Nie mam kuzyna w Londynie.
Teraz już pani ma.
Mam nadzieję, że mówi z akcentem powiedziała Pat i
inspektor parsknął śmiechem. A jeśli ma być moim kuzynem, to
chyba powinnam znać jego imię.
Ma na imię Robert odparł inspektor. Zaraz się u pani
RS
84
zjawi i zajmie pokój Johna Sutherlanda. W ten sposób będzie mógł
obserwować morze i drogę. Jeszcze jedno: kiedy ślub?
Zaskoczył ją tym pytaniem. Nie zamierzała wyjść za Magnusa, ale
jakie to teraz miało znaczenie? Mam zamiar zobaczyć się z
Magnusem...
Zdaje się, że data była ustalona na przyszły tydzień.
Tak... to znaczy... jeszcze nie wiem powiedziała Pat.
Ale takie były ustalenia?
Cóż... tak. Pat pomyślała, że znów robi z siebie idiotkę.
Chciałem tylko powiedzieć, że jeśli wyjdzie pani za mąż i oboje
zamieszkacie w Olness, Robert Davidson może pozostać w stajni
przez kilka dni i potem wyjechać bez niczyjej wiedzy.
Czy to możliwe? zdziwiła się Pat.
Jestem tego pewny. Pani mąż nie powinien o niczym wiedzieć.
To wszystko wygląda jak jakiś tam kryminał powiedziała
zaintrygowana. Ciągle jednak...
Nie interesowała jej ta część rozmowy, nie wyjdzie za Magnusa,
nie teraz w każdym razie. Myślała tylko o Johnie, chciała o tym
porozmawiać z inspektorem, o tym, że wierzyła w jego niewinność.
Ciągle uważała, że John, gdyby wtedy nie powiadomiła policji, byłby
teraz na wolności. Przecież jeszcze wczoraj byli razem u Johna
o'Groata, - szukali muszelek. Inspektor przerwał jej rozważania.
Panno Storm powiedział poważnie. Czy pani sobie zdaje
sprawę z konsekwencji swojej decyzji?
Tak powiedziała niepewnie. Chyba tak.
To znaczy, że pani życie będzie zagrożone. To znaczy...
przerwał to może znaczyć poprawił się że ktoś bliski pani
może być w to zamieszany. Czy pani będzie mogła się z tym
pogodzić?
Poczuła się tak, jakby nagle wymierzono jej policzek. Czy mogłaby
pogodzić się z tym, że John był przestępcą? Powiedziała głucho:
Tak.
Odłożyła słuchawkę i wyszła na słońce. Jest niewinny
mówiła sobie. Nie może być jednym z nich... wiem, że nie.
Ale muszę coś zrobić, żeby to udowodnić... sobie.
Szła szybko w kierunku farmy. Zostanie tam. Sama, bo nie wyjdzie
RS
85
za Magnusa. Nigdy tego naprawdę nie chciała... ale to nie miało
znaczenia. Najważniejsze, to znalezć dowody niewinności Johna. A
była zdana tylko na siebie.
Znów pomyślała o obrazach panny Durran. Maluje wszystko, co
się dzieje". Na pewno na którymś z obrazów jest jakiś klucz... gdyby
tylko mogła je zobaczyć... Miała tak mało czasu...
Weszła do domu i postawiła zakupy na stole. W tej samej chwili
usłyszała pukanie do drzwi.
Dzień dobry. W drzwiach stał mężczyzna w średnim wieku.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]