[ Pobierz całość w formacie PDF ]
A pożegnanie mija jak westchnienie.
Nie pozwól, aby cnota miała szukać
Nagrody za to, czym już dawno nie jest;
Gdyż piękno, rozum, świetne urodzenie,
Tężyzna ciała, zasługi wojenne,
Miłość i przyjazń oraz miłosierdzie
Są poddanymi zdradzieckiego czasu,
Który spotwarzy wszystko. Jedna cecha
Wspólna jest światu: ludzie uwielbiają
Wszystko co nowe, choćby mierne było
Czy wzorowane na rzeczach dawniejszych,
Więc chwalą bardziej marność pozłacaną
Niż złoto marnym kurzem przyprószone.
Dzisiaj się liczy to, co dziś się zdarza:
Nie dziw się zatem, niezrównany mężu,
%7łe wszyscy Grecy wielbią dziś Ajaksa;
To, co jest w ruchu łatwiej wpada w oko
Niż to, co drzemie. Wszak kiedyś bez przerwy
Ciebie sławili i znowu to zrobią,
Byleś za życia sam siebie nie grzebał,
A swojej sławy nie chował w namiocie.
Jeszcze niedawno twe czyny chwalebne
Na polu bitwy nawet samych bogów
81
Wciągnęły w spory, zaś wielkiego Marsa
Skłoniły, aby jedną ze stron poparł.
ACHILLES
Mam swe powody, by stać na uboczu.
ULISSES
Lecz są powody, abyś się nie boczył,
To jest ważniejsze, by honor zachować.
Jest rzeczą znaną to, że kochasz jedną
Z córek Priama.
ACHILLES
Jak to rzeczą znaną?
ULISSES
Czy to cię dziwi? Przenikliwy umysł
Znajdzie i okruch bogactwa Plutusa,
Przeniknie głębie niezmierzonych toni,
Dotrzyma kroku szybkim myślom oraz
Niemal jak bogi te myśli odczyta,
Zanim się słowa zrodzą. W tym się skrywa
Istota władzy, której tajemnicy
Nie można zgłębić, a która w działaniu
Przewyższa wszystko, co pióro lub słowo
Zdoła wyrazić. Wszystkie twe kontakty
Z Troją są twoją sprawą, lecz i naszą.
Bardziej przystoi to Achillesowi,
Aby Hektora powalił pierwszego
Niż Poliksenę. Zmartwi to z pewnością
Twego młodego Pyrrusa, gdy Sława
Zadmie w swe trąby wzdłuż i wszerz ojczyzny,
A wszystkie greckie dziewczęta pląsając
Zanucą: Siostra wielkiego Hektora
Achilla zmogła, lecz Hektora Ajaks
Wielki pokonał . %7łegnam cię, mój panie.
Mówiłem z tobą, bom ci jest życzliwy.
Jedynie głupiec ślizga się po lodzie,
Miast go porąbać i płynąć po wodzie.
Wychodzi.
PATROKLUS
Prawie to samo ja ci powtarzałem.
Kobieta męska i bezczelna nie jest
82
Tak pogardzana jak mąż zniewieściały,
W czasie potrzeby. Za to zbieram cięgi:
Myślą, że serce mam małe do wojny
A twoja wielka miłość do mnie także
Ciebie hamuje. Obudz się, mój słodki,
A wiotki Kupid, ten swawolny, zwolni
Twą szyję z objęć miłości i niczym
Kropelka rosy z lwa strząśnięta grzywy
Zniknie w powietrzu.
ACHILLES
Czy Ajaks z Hektorem
Spotka się jutro?
PATROKLUS
Tak, by zyskać sławę.
ACHILLES
Widzę, że idzie o mą reputację,
%7łe to zagraża mojej dobrej sławie.
PATROKLUS
Uważaj zatem: najwolniej się goją
Rany własnymi rękami zadane.
Jeżeli teraz nie będziesz dość karny,
To dasz im powód, by cię ukarali.
To zagrożenie jest niczym zaraza,
Może spaść nawet, gdy się w słońcu grzejesz.
ACHILLES
Wezwij, mój słodki, zaraz Tersytesa.
Chcę posłać tego durnia do Ajaksa,
%7łeby zaprosił tu trojańskich panów,
Po walce, aby z nimi porozmawiać
A więc bez broni. Kobiecą zachciankę
Poczułem z nagła będę chory jeśli
Nie ujrzę tutaj Hektora bez zbroi,
W szacie pokoju, aby z nim pogwarzyć
I ujrzeć jego twarz na własne oczy.
Wchodzi T e r s y t e s.
Trud zaoszczędzony.
TERSYTES
Cud się stał pewnego razu.
83
ACHILLES
Co się stało?
TERSYTES
Ajaks biega tam i z powrotem po polu i woła sam siebie.
ACHILLES
Jak to?
TERSYTES
Jutro ma sam stanąć przeciw Hektorowi i jest tak bezprzykładnie dumny z tego rycerskiego star-
cia, że wrzeszczy wściekle niczego nie mówiąc.
ACHILLES
Jakże to możliwe?
TERSYTES
Jak to, chodzi jak paw napuszony, tam i z powrotem, krok zrobi przystanie; główkuje jak obe-
rżysta, który nie znając rachunków, udaje, że liczy przy pomocy swej głowy; przygryza wargę w
stylu polityka, jakby chciał powiedzieć, że w tym łbie jest trochę rozumu i że chciałby coś mą-
drego powiedzieć; jeśli rzeczywiście jest tam jakiś rozum, to tak skamieniały jak iskra w krze-
mieniu, której nie sposób wykrzesać, chyba że w krzemień walniesz czymś twardym. To już ko-
niec z nim, na zawsze, bo nawet jeśli Hektor nie złamie mu karku w pojedynku, to on sam go
sobie połamie od nadmiaru próżności i samochwalstwa. Już mnie nie poznaje: rzekłem: Dzień
dobry, Ajaksie , a on na to: Dzięki, Agamemnonie . Co sądzicie o człowieku, który mnie bierze
za wodza? Języka w gębie do tego stopnia zapomniał, że jest niemy jak ryba potwór. Niech
zaraza taką dumę pochłonie! Dwojaki użytek można z dumy zrobić, obnosząc ją jak dwie strony
skórzanego kaftana, co z jednej ma honor, z drugiej pyszałkowatość.
ACHILLES
Z moim poselstwem do niego masz się udać, Tersytesie.
TERSYTES
Kto, ja? Ależ on nikomu nie odpowie: on wyznaje zasadę milczenia. Gadanie jest dla motłochu, a
on ma swój język w muskułach. Zaraz wam zademonstruję jego zachowanie: niech tylko Patro-
klus czegoś ode mnie zażąda, a zobaczycie we mnie wierną kopię Ajaksa.
ACHILLES
Idz więc ty, Patroklusie, i powiedz mu, że uniżenie błagam, aby waleczny Ajaks poprosił rycer-
skiego Hektora o przybycie bez broni do mego namiotu i sprokurował glejt bezpieczeństwa
[ Pobierz całość w formacie PDF ]