[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Ponieważ oboje rodzice (łącznie) mówią tyloma językami co Avi, Roxannowie mądrze prowadzą rozmowy z
synem w każdym z tych dziewięciu języków (indywidualnie gdy tylko jedno z rodziców mówi danym językiem, a
wspólnie gdy jest to język, który oboje znają). Rodzice Aviego są znacznie lepszymi lingwistami niż większość
dorosłych, gdyż każde z nich nauczyło się pięciu języków w dzieciństwie ale oczywiście nie dorównują synowi w
angielskim i portugalskim, których uczyli się w wieku dorosłym.
Zauważyliśmy już wcześniej, że w przeszłości było wiele dokładnie udokumentowanych przypadków, w
których rodzice zdecydowali się uczyć bardzo małe dzieci rzeczy, które były - i są nadal - uważane za niezwykłe.
Jednym z nich jest sprawa małej Winifred, której matka Winifred Sackville Stoner napisała książkę o swojej
córce zatytułowaną Naturalne nauczanie, wydaną w 1914 roku.
Ta matka zaczęła zachęcać swoje dziecko i stwarzać mu okazje do nauki zaraz po urodzeniu. Omówimy
pózniej w tej książce wpływ takiej postawy na umiejętność czytania Winifred. Teraz zobaczmy co pani Stoner miała
do powiedzenia na temat możliwości językowych swojego dziecka w wieku pięciu lat:
Gdy tylko Winifred umiała komunikować wszystkie swoje potrzeby zaczęłam uczyć ją hiszpańskiego poprzez
rozmowę i te same bezpośrednie metody, których używałam ucząc ją angielskiego. Wybrałam hiszpański jako jej
drugi język, ponieważ jest on najprostszy z europejskich języków. W czasie, gdy Winifred kończyła pięć lat umiała
wyrażać swoje myśli w ośmiu językach i nie mam wątpliwości, że mogłaby podwoić tę liczbę do tego czasu gdybym
kontynuowała naszą zabawę w budowanie słów w różnych językach. Jednak wtedy zaczęłam sądzić, że esperanto
stanie się niedługo międzynarodowym środkiem komunikowania się i poza rozwijaniem zdolności językowych
znajomość wielu, wielu języków nie będzie przydatna dla mojej małej .
Dalej pani Stoner pisze, Stosowane w szkołach metody nauki języków przez regułki i ćwiczenia gra-
matyczne okazały się zupełnie nieprzydatne biorąc pod uwagę umiejętność uczniów do używania języka jako
narzędzia do wyrażania myśli.
Są profesorowie, którzy uczą łaciny po pięćdziesiąt lat, a nie znają potocznej łaciny. Moja córeczka mając
cztery lata straciła wiarę w mądrość profesorów łaciny gdy rozmawiała z lektorem, który nie zrozumiał pozdrowienia
Quid agis' i gapił się na nią pustym wzrokiem kiedy mówiła o daniach na stole 'ab ovo usque ad mala'.
Pamiętając o nadzwyczajnej zdolności dziecka do nauki języka mówionego podkreślmy jeszcze raz fakt, że
rozumienie mowy i pisma odbywa się w dokładnie taki sam sposób.
Czyż nie wynika z tego, że małe dzieci powinny również mieć wyjątkową zdolność czytania języka? Faktem
jest, że gdy tylko stworzy się im po temu warunki, dzieci demonstrują takie zdolności. Wkrótce zobaczymy kilka
przykładów.Kiedy badania doprowadzą człowieka lub grupę ludzi do czegoś, co wydaje się nowe i ważne, trzeba
spełnić kilka warunków zanim poczucie obowiązku zmusi taką grupę do opublikowania i rozprzestrzenienia tego
pomysłu. Najpierw pomysł ten musi być sprawdzony w praktyce aby zobaczyć jakie będą efekty wprowadzenia go w
życie. Mogą one być dobre, mogą być złe lub obojętne. Następnie, bez względu na to jak nowa wydaje się ta idea,
istnieje możliwość, że już wcześniej ktoś gdzieś miał takie pomysły i posługiwał się nimi. Być może ogłosił gdzieś
swoje odkrycia. Przeprowadzenie dokładnych poszukiwań we wszystkich dostępnych zródłach dla sprawdzenia co
inni mogliby mieć do powiedzenia na ten temat, jest nie tylko przywilejem ale naprawdę obowiązkiem ludzi
oznajmiających takie idee. To dotyczy nawet tych pomysłów, które wydają się zupełnie nowatorskie.
W latach od 1959 do 1962 wiedzieliśmy, że inni
także pracują z małymi dziećmi w dziedzinie czytania, w Stanach Zjednoczonych i za granicą. Mieliśmy
ogólne pojęcie o tym co robią i mówią. O ile zgadzaliśmy się ze znaczną częścią tego co robiono i oczywiście, z
potrzebą prowadzenia takich badań, uważaliśmy, że podstawy tej nauki są raczej neurologiczne niż psychologiczne,
emocjonalne czy pedagogiczne.
Kiedy zaczęliśmy intensywnie studiować literaturę na ten temat, cztery fakty wywarły na nas wrażenie:
1. Historia uczenia małych dzieci czytania nie jest nowa i naprawdę ciągnie się już od wieków.
2. Często ludzie, których dzieliły pokolenia robili te same rzeczy chociaż z innych powodów i w myśl różnych
filozofii.
3. Wszyscy ci, którzy zdecydowali się uczyć małe dzieci czytania stosowali metody posiadające wiele wspólnych
cech, mimo pewnych odmienności technicznych,
4. Najważniejsze, że we wszystkich przypadkach, jakie udało nam się znalezć gdy małe dzieci uczono czytania w
16
Jak nauczyć małe dziecko czytać Kto ma problemy, czytający czy nieczytający
domu, każdy kto próbował odnosił sukces, bez względu na to jaką stosował metodę.
Wiele przypadków obserwowano i opisano bardzo szczegółowo. Kilka z nich jest jeszcze bardziej prze-
konywujących niż wspomniany wcześniej przypadek małej Winifred. Pani Stoner doszła do prawie takich samych
wniosków na temat wczesnego czytania jak my w Instytutach, chociaż nie dysponowała wiedzą z zakresu neurologii,
którą my posiadamy. Pół wieku temu, pani Stoner pisała:
Gdy moje dziecko miało sześć miesięcy umieściłam na ścianach jego pokoiku pas białego kartonu o
szerokości czterech stóp. Po jednej stronie ściany umieściłam litery alfabetu, które wycięłam z błyszczącego
czerwonego papieru. Na innej ścianie poskładałam z tych samych czerwonych liter proste słowa ułożone rzędami jak
nos, kos, los; pas, las, czas. Zauważycie, że ta lista składa się z samych rzeczowników...
Kiedy Winifred nauczyła się już wszystkich liter, zaczęłam uczyć ją słów ze ściany głośno je wymawiając i
tworząc z nich rymy...
...Dzięki tym zabawom w budowanie słów i śladom pozostawionym w jej umyśle przez czytanie dla niej,
Winifred nauczyła się czytać w wieku szesnastu miesięcy bez tak zwanych lekcji czytania. Czworo moich przyjaciół
próbowało tej metody z powodzeniem, gdyż wszystkie dzieci uczone w ten sposób umiały czytać proste teksty w
języku angielskim przed ukończeniem trzech lat.
Historia nauki czytania tych dzieci nie jest wcale wyjątkowa.
W 1918 roku opisano inny nadzwyczaj podobny przykład. Chodziło o dziecko imieniem Martha (czasem
nazywana Millie), której ojciec prawnik zaczął uczyć ją czytać gdy miała dziewiętnaście miesięcy.
Martha mieszkała w sąsiedztwie Lewisa M. Termana, sławnego pedagoga. Terman byt zadziwiony sukcesem
[ Pobierz całość w formacie PDF ]