[ Pobierz całość w formacie PDF ]

nadzieją. Perspektywa przeprowadzki rozwieje jego marzenia o Hiszpanii.
Przynajmniej na jakiś czas.
I rzeczywiście. Nowe mieszkanie niezmiernie mu się spodobało. Nie mógł
się wprost nacieszyć wielkością pokojów, okien i wysokością sufitu, który
jak powiedział Ivy, nadaje całości znacznie lepsze proporcje - lepsze niż te
w hotelu  Dryden". Porwał Lenę do walca w pustych pomieszczeniach,
wykrzykując, że wreszcie mają przestrzeń, żeby żyć tak, jak należy żyć w
Londynie. I kupił butelkę szampana, którego wypili we troje, wznosząc
toasty za nowe mieszkanie.
- Nie mogę się już doczekać przeprowadzki - powiedział. Był ożywiony i
rozochocony jak dziecko. Obchodził mieszkanie dokoła, dotykał ścian,
klamek, muskał je niemal pieszczotliwie. - Nareszcie widać, że
awansujemy - oznajmił, radosny jak szczygieł.
W Scarborough miała się odbyć konferencja dla hotelarzy.
- Zawsze chciałam tam pojechać - powiedziała Lena.
- Wszystko ci opowiem.
- To... nie pojadę z tobą? - Już miała wziąć kilka dni wolnego.
- Niestety, współmałżonków nie zapraszają.
- W takim razie wszystko mi opowiesz - rzekła z promiennym
uśmiechem.
253
W Selfridges, gdzie dobierała materiał na zasłony do nowego mieszkania,
przypadkiem spotkała Jamesa Williamsa.
- Więcej złota i szafiru dla agencji? - Pamiętał.
- Nie, ciekawi mnie tylko, co tu mają.
- Bardzo ładnie wyglądasz - zauważył. Zawsze patrzył na nią łasym
okiem.
- Dziękuję, James - w odpowiedzi na komplement posłała mu zdawkowy
uśmiech.
- Baw się dobrze w Scarborough.
- Ty też tam będziesz? - zapytała, czując, że gardło ściska jej lodowata
obręcz.
- Nie. Niestety nie mam wymówki. Owszem, trochę tam konferują, ale
przede wszystkim jest to krótki urlop dziękczynny za ciężką orkę w
pogańskich godzinach. Panowie będą mieć okazję, żeby porządnie
zabawić swoje damy i nie trzymać się przy tym za portfel.
- Wszystkie żony tam jadą?
- O tak, nie przegapiłyby takiej okazji. Mimo to baw się dobrze.
- Dziękuję - odrzekła i oparła się o ladę, żeby nie stracić równowagi.
Pewnie wszystko to sobie tylko wymyśliłam, ale mam wrażenie, że Tata i
ciocia Maura mają się ku sobie. Wiem, że to staromodne określenie, ale
inne nie przychodzi mi do głowy. I nie mam komu o tym opowiedzieć.
Byli razem na kilku kolacjach w hotelu O'Brienów. Philip mówił mi
potem, że siedzieli bardzo blisko siebie, ale Philip ciągle mówi, że ktoś
tam z kimś blisko siedział. On myśli tylko o jednym.
Myśli Pani, że w ich wieku mogą jeszcze poważnie myśleć o ślubie?
Wiem, że Tata nigdy się nie ożeni, nie porozmawiawszy przedtem z nami,
ale bardzo chciałabym wiedzieć, co Pani o tym sądzi.
Tym razem odpowiedz nadeszła błyskawicznie. List musiał nadejść pocztą
zwrotną. I był bardzo krótki.
Kit, powiedz mi szczerze: myślisz, że Maura uszczęśliwi
254
Twego Tatę? Miał ciężkie życie. Zasługuje na szczęście. Napisz mi
również, czy widok obcej kobiety w sypialni Waszej Mamy nie będzie dla
Ciebie i dla Emmeta nazbyt przykry. Kiedy się tego dowiem, powiem Ci,
co o tym sądzę.
Kit odpisała:
Skąd Pani wiedziała, że Mama miała osobną sypialnię? Nigdy o tym nie
pisałam. Nie wierzę, że Mama mogła Pani o czymś takim powiedzieć.
Proszę mi to wytłumaczyć.
Lena chodziła po biurze jak lwica. Nie powinna tak szybko odpowiadać na
listy Kit. Nigdy. W pośpiechu popełnia się błędy. Ale nic się nie stało.
Umiała tę kwestię wyjaśnić.
Bardzo bystra z Ciebie obserwatorka, Kit!
A jednak Twoja Mama mi o tym napisała. O osobnym pokoju. yle spała,
gdy w sypialni był ktoś jeszcze. Nie musiała mnie prosić, żebym
zachowała to dla siebie, bo i tak z nikim o Niej nie rozmawiałam.
Korespondencja, jaką z sobą prowadziłyśmy, była naszym sekretnym
życiem i w pewnym sensie przypominała to, co robimy teraz Ty i ja. Inni
mogą uznać, iż to smutne, nawet żałosne. Inni, ale nie ja. Mam nadzieję,
że Ty również nie. Twoja Mama podzielała mój pogląd. Nie masz pojęcia,
jak bardzo czułam się osamotniona, kiedy przestałam dostawać od Niej
listy. Napisz, że to rozumiesz.
Rozumiem. Nie wiem tylko, dlaczego twierdzi Pani, że o śmierci Mamy
dowiedziała się Pani z gazet. Przecież musiała Pani wiedzieć od razu, jak
tylko Mama przestała pisać.
Napisałam tak tylko w pierwszym liście, żebym mogła Ci się jakoś
przedstawić. Nie wiedziałam, czy zechcesz ze mną korespondować, bo ze
względu na lojalność wobec Mamy mogłaś nie życzyć sobie, żebym do
Ciebie pisała. Nie chciałam Ci wtedy mówić, że utrzymywałyśmy stały
kontakt.
255
To wszystko jest takie zagmatwane. Jest Pani bardzo tajemnicza. Nic o
Pani nie wiem, zupełnie nic. A Pani wie o mnie wszystko. Czy opowiadała [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • projektlr.keep.pl