[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Nie starajcie się mnie przekonać, senior odpowiedział. Daremny trud. O ile was
poznałem,
ku memu własnemu nieszczęściu, nigdy nie robicie niczego, co by wam nie
przyniosło
korzyści.
To prawda, senior Mandrillo. Dając wam sposobność do zemsty, przy okazji
zaspokoję
swoją własną nienawiść do tego człowieka.
To znaczy, że wy także macie jakieś porachunki z hrabią?
Nawet wielkie.
Czyli, że wy daliście mu ten środek, po którym popadł w letarg.
Nie mogę ani potwierdzić, ani zaprzeczyć, w tych sprawach należy zachować
daleko idącą
ostrożność.
Właśnie w tych sprawach możecie być ze mną zupełnie otwarci, wiecie przecież
jakie
uczucia żywię do niego.
Co mi pomoże moja otwartość, kiedy mi nie wierzycie.
Obstajecie więc przy tym, że hrabia żyje?
Naturalnie.
Senior, jeżeli mówicie prawdę...
Mówię prawdę!
43
To zrobilibyście mi tym taką radość, że nie wiedziałbym w jaki sposób mam się
odpłacić.
Zemścić się, to jedyna moja rozkosz.
Co za plan zemsty wymyśliliście wówczas?
Nie powiem wam tego tak długo, dopóki nie dowiem się wszystkiego od was.
Kortejo spoglądał w milczeniu przed siebie nie wiedząc co ma robić. Wreszcie
rezolutnie
podniósł głowę i rzekł:
Dobrze, zgadzam się na to i wtajemniczę was, bo możecie przysporzyć mi wiele
korzyści,
naturalnie pod jednym warunkiem, zachowania całkowitego milczenia.
Przysięgam na Boga i wszystkich świętych, że tego, czego się od was dowiem,
nikomu i
nigdy nie powiem.
Przy tych słowach Hilario podniósł w górę rękę, jakby naprawdę chciał złożyć
przysięgę.
Kortejo odpowiedział:
Chcę wam wierzyć i ufać, a więc po pierwsze oznajmiam wam, że to ja podałem
hrabiemu
środek, po którym popadł w letarg.
Tak, domyśliłem się tego. Czy ktoś jeszcze o tym wiedział?
Tylko moja córka. Byłem zmuszony ją wtajemniczyć.
Jesteś pan pewny jej milczenia?
Całkowicie.
Czyli, że hrabia został pochowany w letargu?
Nie, przebudził się, gdy wyjmowałem go z trumny.
To wy zrobiliście?
Tak jest.
I nie zabiliście go?
Nic.
Co za głupota! zawołał zakonnik z oburzeniem. Zresztą dalej nie wiem, czy
mam wam
w to uwierzyć.
Uwierzycie, jak się dowiecie reszty.
Ale dlaczego pozwoliliście mu powrócić do życia?
Aby zaspokoić moje pragnienie zemsty. Miał ginąć pomału, a nie w jednej chwili.
Oczy zakonnika błysnęły radością.
To była świetna myśl. Co następnie zrobiliście z nim?
Oddałem go w niewolę.
Do diabła! Zaczynam was poważać. Przebywa tam do chwili obecnej.
Tak myślałem, że albo tam gnije, albo już zginął, tymczasem udało mu się
uratować i powrócił
do Meksyku.
Naprawdę?
Niestety.
Widzieliście go?
Jeszcze nie, ale wiem to z całą pewnością. Znajduje się na północy, w forcie
Guadaloupe.
Dlaczego właśnie tam? Dlaczego nie przybył, by was oskarżyć?
Bo jest bardzo słaby.
Do pioruna! Chyba nie umrze?
Mnie by to akurat bardzo ucieszyło.
Wierzę, ale mnie nie. To co mi opowiedzieliście, na nowo zrodziło we mnie
nadzieję, że
może przyjdzie jeszcze czas, w którym będę mógł się zemścić. Och, wiele bym dał
za to,
gdybym mógł go dostać w swoje ręce.
Co byście z nim zrobili?
To co pierwotnie postanowiłem. Teraz mogę wam to powiedzieć. Chciałem go
wrzucić do
klasztornego więzienia i napawać się widokiem jego męczarni.
Po twarzy Korteji przebiegł radosny uśmiech, widocznie sądził, że wygrał. Po chwili
spytał:
44
Jak pan chciał dostać go w swoje ręce?
W pierwszy lepszy sposób, to najmniejsza trudność, ale powiedzcie mi, na co
choruje?
Jest ranny w głowę, od cięcia, które otrzymał.
Chyba nie śmiertelnie? Jak tylko wyzdrowieje, to prawdopodobnie opuści fort, aby
powrócić
do swoich posiadłości i wystąpić przeciwko wam z oskarżeniem. Chciałbym bardzo,
aby
w drodze do Meksyku zawitał do nas tu, do Santa Jaga.
Mam go do tego skłonić?
A jesteście w stanie?
Naturalnie, ale spodziewam się, że spełnicie moją prośbę.
Jaką, senior?
Chodzi o to, senior, aby jego przyjaciół i towarzyszy także pozamykać.
Hm! To może być możliwe, ale na pewno połączone z pewnymi z trudnościami.
Może się
to okazać albo konieczne albo zbędne, korzystne albo szkodliwe. Trzeba zaczekać.
Wy możecie czekać, ale ja nie. Muszę najpierw wiedzieć co w tej sprawie
postanowicie.
Dlaczego was to tak bardzo senior interesuje, czemu wam tak zależy na tym, aby ci
ludzie
zniknęli?
Bo z całą pewnością dowiedzieli się od hrabiego o całej sprawie, a więc
wyeliminowanie
tylko Rodrigandy na nic się nie zda.
To całkiem słuszne. Ale ci ludzie nic mi nie uczynili.
Dotychczas nie, ale w przyszłości mogą się stać dla was niebezpieczni.
A to w jaki sposób?
Mogą odkryć więzienie hrabiego.
Do diabła! O tym nie pomyślałem, chociaż mam wrażenie, że w całej tej sprawie
można
zachować ostrożność.
Mogę wam wydać hrabiego tylko pod tym warunkiem, że równocześnie
unieszkodliwicie
jego towarzyszy.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]